Skocz do zawartości
Nizki

Jak dbać o kolana? Ochraniacze, stabilizatory

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich stęsknionych za śniegiem :)

 

Jest na forum trochę szczątkowych i mało konkretnych informacji na ten temat, wydaje mi się, że warto zebrać porady dotyczące zabezpieczenia kolan w jednym miejscu. Bądź co bądź są one dość mocno narażone na urazy, a są to urządzenia dość przydatne w życiu :)

 

Jak będą ku temu warunki, planuję nauczyć szanowną połowicę jazdy na desce i chciałbym przy tym jak najbardziej zminimalizować ryzyko uszkodzenia i obtłuczenia ślicznych nóżek :)

Sam też przy okazji chciałbym zaopatrzyć się w jakieś ochraniacze, zeszły sezon jeździłem po stokach bez protektorów i nieraz nieźle zabolało. W tym roku chciałbym trochę pofreestylować, więc tym bardziej by się przydały.

 

I tutaj pytania do Was:

 

 

Pytanie pierwsze - czy jest sens używania stabilizatorów z metalowymi zawiasami (tudzież bez) prewencyjnie, jeśli z kolanami wszystko ok?

Na przykład coś takiego: link

Albo "miękki" stabilizator pozycjonujący rzepkę link

 

Czy w zupełności wystarczą ochraniacze?

A może stabilizator + na to ochraniacz?

 

 

I kwestia chyba najistotniejsza - jakie polecacie ochraniacze? Mało jest na rynku typowo snowboardowych, znalazłem takie:

Icetools Knee Pads - link

Icetools Knee Guard - link

Innych modeli IceToolsa w Polsce nie znalazłem (nie licząc JR)

Te wyglądaja też dość solidnie i cena jest zachęcająca link

661 Veggie link

Spartan GUTS Knee link

 

 

Kiler129 polecił mi ochraniacze X-Factor, ale nie umiem ich znaleźć - są dostępne w Polsce?

 

Niektórzy podobno z powodzeniem stosują ochraniacze rowerowe lub siatkarskie - co myślicie o tym?

 

 

Wybaczcie tyle pytań, ale wydaje mi się, że taki temat będzie przydatny :)

Pozdrawiam

Smuggler

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rany... ja mam jedynie lekkie usztywnienia wszyte w spodnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rany...

Od razu rany. Nie każdy ma tak wyjebcze stawy jak Ty ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rany... ja mam jedynie lekkie usztywnienia wszyte w spodnie

 

Dzięki, rozwiałeś wszystkie moje wątpliwości :D

 

Może przesadzam, ale doświadczenie z motocyklami przekonało mnie, że ochraniacze nie służą tylko i wyłącznie nabijaniu kasy producentom...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

temat uważam za potrzebny:P bo też chciałem sobie kupić coś na kolana. Moze nie stabilizatory, ale ochraniacze.. i myślałem nad takimi zwykłymi, jak na rolki. Także jeśli ktoś coś wie, o tym, co warto, to również dołączam się do prośby o info.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No motory a deska to trochę inna bajka,inne prędkości,i inne podłoże na które się upada. Może dlatego mi to wystarcza bo nie uprawiam freestylu,tam to bym jak najbardziej polecał ochraniacze,najlepiej coś ala skateboarding

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na skuterach/motocyklach również uprawiałem freestyle, może stąd moje obawy :)

No właśnie - freestyle, a także nauka, przy której ląduje się na kolanach co minutę. W tym przypadku chyba najbardziej przydają się ochraniacze, chociaż przy każdym innym przypadku nie zaszkodzą.

 

W każdym razie, wychodzę z założenia, że lepiej teraz wydać 50 czy 100 zł i na stoku (czy też poza nim) mieć większy komfort, zarówno psychiczny jak i fizyczny, niż potem żałować i się ograniczać z powodu bólu kolan. Nie mówiąc o kontuzjach - koleżanka, z którą jeździłem w zeszłym sezonie, po trzech dniach go zakończyła - właśnie z powodu urazu kolana. 30 sekund, jakie trzeba poświęcić na założenie protektorów to chyba niewielka cena :D

 

Piss and love ^^

Smuggler

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja koleżanka podobnie - nie chciała założyć ochraniaczy w zeszłym sezonie, na który to pomysł nalegałem ja.. i skończyło się po kilku godzinach nauki, a kolana były.. delikatnie mówiąc.. napuchnięte. a sam raz na zeskoku załapałem przednią krawędź nie tak, jak powinienem i potem jedno kolano bolało.. nie mówiąc o innych częściach:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pytanie pierwsze - czy jest sens używania stabilizatorów z metalowymi zawiasami (tudzież bez) prewencyjnie, jeśli z kolanami wszystko ok?
Jeżeli nie masz problemów ze stawem kolanowym to nie potrzeby używania takiego stabilizatora. On chroni tylko przed tym żeby ci np kolano nie wyjechało ze stawu itd.

 

Co do ochraniaczy to wg mnie nie ważne czy jesteś pro czy się uczysz ale ochraniacze zawsze się przydadzą. Ja tam mam zawsze pod spodniami ochraniacze przez co kolana mam całe i zdrowe :)

 

Ja używam ochraniaczy rolkowych i w zupełności wystarczają i spełniają swoją rolę. Rożnica między ochraniaczami typowo snowboardowymi jest taka że on maja jeszcze po bokach wartwy ochronne a ochranicze rolkowe mają tylko z przodu warstwe ochronną.

 

Ochraniacze siatkarskie też mogą być pewnym rozwiązaniem aczkolwiek tutaj jest tylko takie piankowe wypełnienie co przy mocnym upadku może niewystarczająco chronić kolano. Fakt faktem że lepiej tak niż bez żadnych ochraniaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak na naukę to wystarczy kask i mocna rozgrzewka przed jazdą.

jeśli miałbym w coś inwestować, to na pewno np w siłownie kilka miesięcy przed sezonem, stabilizatory np stabilizatory są kierowane głównie dla ludzi z większymi problemami z kolanami i należy też pamiętać, że zmniejszają pracę mięśni stabilizujących kolana, co w przyszłości może się przyczynić do gorszych kontuzji kolan.. jeśli ktoś dalej jest uparty i święcie przekonany, że stabilizator jest mu niezbędny to niech zakłada go tylko do jazdy, kiedy rzeczywiście jest się narażonym na kontuzję np jakieś mega szalone freeride przy spiepszonych kolanach w każdym możliwym aspekcie

 

a ochraniacze (poza kaskiem i ew rękawicami jeśli nie potrafimy oduczyć osoby przewracania się 'bezpiecznie')jak już mówiłem na naukę niepotrzebne!

 

długo już jeżdżę na desce i nigdy nie używałem nic poza kaskiem - wole ba niż raile i nie odczuwam żadnego dyskomfortu... ale to też zasługa utrzymywania sprawności fizycznej przez cały rok

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na twoim poziomie zaawansowania xnxx może owszem kask wystarczy (chociaż osobiście uważam, że za przeproszeniem głupi jesteś skacząc na ba bez żółwia) ale podczas początkowej nauki (czego chyba nie można powiedzieć o nauce Flaju [odmienia się twój nick?]) ochraniacze się przydają - szczególnie na tyłek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xnxx, stabilizator, to racja - po kontuzjach przydatny jest, ale przed - niezbyt, bo ścięgna, które normalnie mają pracować i się rozwijać, nie robią tego w takim stopniu ze stabilizatorem, a one same(nawet metalowe) przy mocniejszym upadku i tak się wygną. Przykład mam z futbolu amerykańskiego, ale jest.

Jesli ktoś ma problem z rzepką, to lepiej sobie odpowiedni "przytrzymywacz rzepki" sprawić.

 

żółwik przyda mi się, bo chcę zacząć jakieś flipy odstawiać..

a pady na kolana.. co prawda nie zamierzam się wywalać ucząc się podniebnych ewolucji, ale zdaje sobie sprawę, że nie wszystko wychodzi za pierwszym razem. lepiej walnąć w padzie, niż bez:)

 

kiler129, Flaja, Flajowi, Flajem .. się odmienia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na twoim poziomie zaawansowania xnxx może owszem kask wystarczy (chociaż osobiście uważam, że za przeproszeniem głupi jesteś skacząc na ba bez żółwia) ale podczas początkowej nauki (czego chyba nie można powiedzieć o nauce Flaju [odmienia się twój nick?]) ochraniacze się przydają - szczególnie na tyłek.

 

zacznę od tego, że nie chce nikomu odradzać kupowania sprzętu ochronnego! jak chcesz być w 100% bezpieczny to śmigaj nawet w kondomie...

 

masz prawo do najazdu przez internet - oczywiście, że jestem głupi, że nie używam żółwia!

z małym wyjątkiem: co ci właściwie daje sam żółw? ile razy przewracając się czułeś, że ratuje cie przed kontuzją?

 

oczywiście - możliwe, że napiszesz że żółw służy ci do tego, że jakbyś sobie miał zrobić krzywdę to nic ci się nie stanie - ale w takim wypadku musiałbyś jeździć w całej zbroi.

 

możesz też przytoczyć sytuację podwójnego backflipa z lądowaniem na railu, na którym - tylko za niezaprzeczalną winą uczącego się narciarza wywaliłeś się kręgosłupem i tak właśnie ocaliłeś swoje życie...

 

ale ja zdania itak nie zmienię i będę się chronił przed tym, co daje realne szanse zrobienia sobie krzywdy. mam pełną świadomość, że uprawiam tzw wysoko kontuzyjny sport

 

ps lubię ten dreszczyk emocji;D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam przetestowane w dawnych latach na asfalcie ochraniacze rolkowe Bauera i są super (niestety już za małe). U nich między skorupą z tworzywa a 'skarpetą' z wszytą pianką jest jeszcze przestrzeń powietrzna. Całość działa tak, że podczas upadku kolano wpycha warstwę pianki do wewnątrz skorupy (co już stanowi amortyzację bo nie dzieje się to bez oporu), a dopiero potem panka styka się (bądź nie - w zależności od siły upadku) z plastikową skorupą. Efekt jest taki, że rzepka nie uderza z automatu w staw tylko jest jakby stopniowo dociskana. W każdym razie tak sobie tłumaczę ten mechanizm ;)

Upadając w nich bez żadnej asekuracji na kolana nie czuje się uderzenia, tylko jakby zatrzymanie. Chodziłoby mi o tego typu amortyzację.

 

Czy ochraniacze x-factor zapewniają tego typu amortyzację, czy raczej powinnam się rozejrzeć za ochraniaczami rolkowymi bądź rowerowymi?

 

BTW te mi wpadły w oko: http://www.all4ride.com/product_info.php?cPath=50_58&products_id=285

 

i te: http://www.all4ride.com/product_info.php?cPath=50_58&products_id=463

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mona

jeśli chodzi o ochraniacze ze sztywną skorupą, to bardzo dużo zależy od ich konstrukcji. Bo takie rolkowe (zazwyczaj!) nie są przystosowane do tak szerokiego zakresu ruchowego kolana, jak takie piankowe. Firma RED Protection (jakby podfirma Burtona) robi teraz tylko takie piankowe, a to o czymś świadczy. Wiesz.. najlepiej sobie pozyczyć od znajomków i wypróbować, jesli masz taką opcję. Bo jeśli w skorupowych ochraniaczach będize Ci się dobrze jeździło i masz do nich zaufanie, to czemu nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
masz prawo do najazdu przez internet - oczywiście, że jestem głupi, że nie używam żółwia!?

Źle mnie zrozumiałeś ;)

Nie jestem w żadnym wypadku typem internetowego zadymiarza cieszącego się pod nosem z bariery dzielącej mnie od uczestnika dyskusji.

W 4 oczy powiedział bym ci to samo :mrgreen: A co do samego głupka - nie miałem na celu obrażenie cie tylko raczej przemówienie do rozsądku.....

 

ps lubię ten dreszczyk emocji;D

.... no ale z tego co widzę to się nie uda ... niektórzy potrzebują więcej adrenaliny :twisted:

 

p.s. Ja zostaję przy swoim zdaniu i tak - wole się mniej poobijać i mieć więcej przyjemności .... co nie znaczy, że na jakiś ryzykowny fr dla tego dreszczyku bym się nie wybrał ;]

fs jakoś średnio mnie kręci ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To i ja dołączę się do pytania. Jakie konkretnie (materiał, struktura itp.) ochraniacze na kolana będą najlepsze, biorąc pod uwagę że już trzy razy miałem wybitą rzepkę w lewym kolanie. Czyli aby w jakimś minimalnym stopniu działały jak stabilizatory. Raz zdarzyło się też zaryć po ostrym lodzie i przez tydzień kolana bolały i miałem siniaki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z takimi pytaniami kierowałbym się prędzej do lekarza jak na forum (chyba, że może się tu wypowiedzieć takowy), bo chyba chodzi Ci o to, żeby zabezpieczyć się przed konkretnym typem kontuzji kolana... wydaje mi się, że same ochraniacze typu na rolki nie załatwią sprawy, ale pojawia się pytanie czy stabilizator to konieczność. może jakiś mocniejszy ściągacz?(ważne gdy np robimy sobie przerwę w barze ściągacz należy zsunąć z kolana!)

 

a co do obijania kolan to chyba każdego bolą jak się wyglebi na lodzie;p i uwierz, że dużo gorzej jak się na nich wyląduje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://krkprotection.com/produkty/55-krk-marou-kolana/warianty/193-black - takie ? Mają wzmocnienie po bokach i wydają sie dosyć dobre po opisie.

 

Nie chodzi mi o konkretną ochronę tego kolana tylko właśnie jakieś minimalne zabezpieczenie po bokach bo normalny stabilizator posiadam i jeździłem w nim, tylko strasznie nie wygodne jest to :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej , wrócę trochę do tematu stabilizatorów na kolano. Z punktu widzenia medycznego - snowboard jest trochę bezpieczniejszym sportem od nart jeśli chodzi ryzyko doznania kontuzji kolana. Wynika to z tego iż tutaj mamy jedną deskę (łańcuch zamknięty) a tam dwie deski, z których każda może rozjechać się w innym kierunku:) Ale do rzeczy żeby zabezpieczyć kolano w przypadku snowboardu wystarczy elastyczny stabilizator kolana najlepiej z silikonowym pierścieniem zabezpieczającym ruch rzepki. Tutaj można  obejrzeć kilka takich przykładowych modeli link

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×