Snowboarding, podobnie jak jego letni odpowiednik z deską na czterech kółkach w roli głównej z pewnością możemy zaliczyć do sportów ekstremalnych. Bez solidnego przygotowania łatwo tu o nie byle jaki wypadek. Ale kiedy umie już się jeździć, radość z wykonania jakiegokolwiek tricku, jest wprost proporcjonalna do czasu jaki poświęciło się na jego nauczenie. Niejeden z nas chciałby, tak jak mistrzowie snowboardu sygnujący swoimi nazwiskami czwartą już część gry Cool Boarders, wykonać w ciągu kilkusekundowego lotu trick powodujący opadniecie szczęk u podziwiającego ten pokaz tłumu. Póki co jednak przyjrzyjmy się grze.

 

W porównaniu do poprzedniej części zmieniło się niezbyt wiele. Mamy oczywiście nowe trasy, boarderów, muzykę i inny ogólny styl. Poprawiono też sporo błędów, utrudniających rozgrywkę, znanych z części poprzedniej, aczkolwiek według mnie nad gra można by jeszcze trochę popracować. Swojego zawodnika możemy wedle życzenia ubrać, wybrać dla niego deskę (brak tu niestety obecnej w CB2 możliwości zaprojektowania własnego logo na dechę ). Gdy już jest gotowy do akcji można zacząć grę.

 

Znajdziemy tutaj pięć szczytów z których przyjdzie nam zjeżdżać po puszystym śniegu. Na każdej z gór będzie można wziąć udział w kilku konkurencjach: wyścig z czasem, slalom, zbieranie punktów za wykonywanie podczas jazdy sztuczek, mój ulubiony halfpipe oraz pojedynczy skok ze skoczni cos w stylu jak zawody Air&Style. System wykonywania sztuczek został odrobinę przebudowany i usprawniony, by ułatwić choć trochę życie sfrustrowanym graczom. Dzięki temu łatwiej jest skupić się na wykonywaniu kombinacji na padzie a nie na tym czy uda się wylądować nie łamiąc kości naszego boardera. Podczas gry wyraźnie czuje się prędkość. Zbliżające się z zawrotną szybkością choinki zmuszają do błyskawicznej reakcji i odpowiedniego dostosowania prędkości i położenia na trasie do zaistniałej sytuacji.

 

Wrażenie to potęguje grafika, która jest całkiem dobra. Jedyne co denerwuje, to kilka pikselowatych obiektów, oraz nieco kanciaste sylwetki zawodników. Lodowe powierzchnie, padający śnieg, puchowe zaspy w które można zagłębić się po pas – to wszystko tworzy wraz z kolorowymi deskami i skate`owskimi ubraniami snowboardzistów niepowtarzalny klimat „białego szaleństwa”. I to jest OK.

 

Do muzyki również nie mam specjalnych zastrzeżeń. Fajne kawałki towarzyszące filmikom, muzyka dobra, ale mogłaby być ciut lepsza. Tak samo z resztą jak i dźwięk. Moje poprzednie zdanie jest również podsumowaniem tej recenzji, gdyż odnosi się ono do każdego aspektu tego produktu. Czego bym o grze nie napisał i tak ono będzie podsumowującym głosem. Sporo trybów rozgrywki, w tym multiplayer, dosyć dużo tras, ukryte postacie, fajne tricki. Gra bardzo dobra, ma bardzo dużą grywalność. Polecam wszystkim zapalonym snowboardzistom.